Wśród „rodaków”

W praktyce poza nazwiskiem nie łączy mnie z tym krajem nic. Podejrzewam, że w moich żyłach nie ma nawet kropelki madziarskiej krwi. A jednak, gdy po raz pierwszy przekraczałem granicę węgierską poczułem coś, co trudno zdefiniować. Bo nosząc takie nazwisko przez całe życie czułem, jakbym nosił też na sobie ciuchy przesiąknięte zapachem węgierskiego ogniska.

Czytaj dalej

Reklamy

Lwowski erotyk

Para lśniących, idealnie krągłych piersi zdawała się rzucać wyzwanie. Prowokowała, by wyciągnąć w ich stronę dłonie. Ośmielała. Jestem w obcym mieście – pomyślałem. W obcym kraju. Nikt mnie tu nie zna. A to, że nie jestem ani pierwszym, ani ostatnim? Decyzja jednak zapadła – ulegnę i spróbuję – zwłaszcza, że usłyszałem też pewną obietnicę.

Czytaj dalej

W pogoni za miłością

Rodzina Capuletich z pewnością tam nie mieszkała. Nie jest nawet przesądzone, czy Julia istniała naprawdę. A balkon rozsławiony w dramacie Szekspira o parze romantycznych kochanków został dobudowany do zabytkowej kamienicy tuż przed II Wojną Światową. Ale zakochanym chyba nie wypada tego mówić. Historia i tak świetnie się sprzedaje. Miłość świetnie się sprzedaje. Zwłaszcza w Weronie.

Czytaj dalej

Sklejone życie

Miasto rozkrojone nie tylko na dzielnice. Posiekane podziałami głębszymi niż dno rozpływającej się między jego wyspami i kanałami Sprewy. Rozdarte między światowymi potęgami, wpływami i wartościami. Dziś – sklejone – oferuje podróżnym cały świat w jednym miejscu, pełnym nadających mu tylko charakteru blizn trudnej przeszłości. Oto jak zachwycił mnie Berlin.

Czytaj dalej

„Czarny” szlak

Czarny, bo trudny? W pewnym sensie tak. Dla wielu jest bowiem pełen przepaści zgorszenia. Z szokującymi widokami. Szlak, na którym depcze się po głazach świętości i tabu. Bez wątpienia wytrącający z kolein myśli uczesanych i ugrzecznionych. Prowokujący. I dlatego tak kusząco ciekawy. Warto więc stanąć na krawędzi, krawędzi szlaku „czarnego”, Davida Ćernego, w Pradze.

Czytaj dalej

Smaki Toskanii

Znakomite wino, aromatyczne szynki, jedwabista oliwa a może wyrafinowane sery? Czy to murowani faworyci do miejsca na podium toskańskiej kuchni? Niewątpliwie. Ale ja umieszczę dziś na nim mniej romantyczne propozycje : lampredotto – przypominające nieco polskie flaki, ribollitę – zupę z czarnej kapusty oraz matrice – danie z macic jałówek. Zapraszam do krainy kulinarnej magii w sercu Florencji i witam na targu Mercato Centrale.

Czytaj dalej

Powrót do przeszłości

Nie pamiętam, czy miałem na własność choć jeden. Ale bez wątpienia o nich marzyłem. Były wtedy bowiem czymś upragnionym. Czymś, co nadawało chłopięcym snom realne kształty. I nagle, po latach, znów je zobaczyłem.  Odrapane i podniszczone, jak ja – ale cenne, jako kawałek własnej tożsamości pisanej w czasach, gdy wszystko było jeszcze niewinne i mogło potoczyć się inaczej.

Czytaj dalej

Wystarczy dać szansę…

Kiedyś cuchnące i odrażające. Omijane szerokim łukiem i cieszące się złą sławą. Dziś zachwycająco piękne i niewyobrażalnie gustowne. Łagodnie pieści wzrok gości, by nie dostrzegli nawet śladu ohydnej przeszłości. To opowieść o umiejętności dostrzegania nadziei tam, gdzie nikt by się jej nie spodziewał. I o determinacji w przemienianiu tego, co obrzydliwe w to, co zdumiewa. Zapraszam na wysypisko śmieci, w którego szpetocie dostrzeżono pierwiastek piękna.

Czytaj dalej

Dotyk słów…

„Niepewność może łatwo doprowadzić do jeszcze większej tragedii. Niepewność zawsze podszyta jest strachem. Mężczyźni nie lubią strachu. Boją się go. Wtedy zaczynają popełniać błędy. A błędy przykrywają kłamstwem, aby chronić własną dumę.” (‚Pęknięte miasto – Biesłan’ – Zbigniew Pawlak; Jerzy A. Wlazło).

Czytaj dalej