Jaskiniowiec

Jaskinia Hang Vom była znana lokalnej ludności oraz speleologom od dłuższego czasu, ale zwiedzającym została udostępniona zaledwie trzy miesiące przed moim przyjazdem do Wietnamu. Nie przebiła się na pierwsze strony kolorowych broszurek, w większości nie ma o niej wzmianki wcale. I przegrywa z najpopularniejszymi w okolicy, niewątpliwie pięknymi no i tańszymi: Paradise Cave, Phong Nha Cave czy Dark Cave. Dlatego ją wybrałem.

Czytaj dalej

Reklamy

Za mały garnitur

Ten jeden jedyny raz żałowałem – na szczęście tylko przez chwilę – że mam te swoje 196 centymetrów wzrostu. Niewiele, naprawdę niewiele rozmiarowo brakowało, by wyśmienicie skrojony i gatunkowo nienaganny garnitur Gaultiera pasował na mnie jak ulał. Tak, powiało nieco próżnością. Ale jej łakomy epizod wydaje się usprawiedliwiony w Mediolanie. No i była przecena. Kolosalna…

Czytaj dalej

Chińskie rozmówki…

Jest coś ekscytującego a zarazem przytłaczającego w zderzeniu się ze światem języka i pisma, których nie rozumie się nawet w najmizerniejszym stopniu. Wstrząs jest najdotkliwszy w pierwszych chwilach wyjazdu albo w miejscach oddalonych od turystycznych arterii. Równie dobrze można by wylądować na obcej planecie. Takie były moje pierwsze chwile, gdy opuściłem bezpieczny kokon lotniska w Szanghaju.

Czytaj dalej

Wenecja Wschodu

Urodził się i zmarł w mieście uznawanym za jedno z najpiękniejszych na całym świecie. W Wenecji. Gdy w 1276 roku pojawił się chińskim Suzhou był pod takim jego wrażeniem, że szukając najtrafniejszego opisu ówczesnej stolicy jedwabiu skojarzenie wydało mu się oczywiste i uzasadnione: Wenecja Wschodu.

Czytaj dalej

Góry Żółte – Huangshan – część 2

Po pierwszym, deszczowym i mglistym dniu w Huangshan Scenic Area, kolejne dwa budziły mnie i żegnały bezchmurnym niebem i bezkresnym widokiem. Zrozumiałem dlaczego niektórzy przemierzając tutejsze szlaki wspominają, że czuli się, jakby mieli przed oczami fantastyczne, nierealnie wręcz piękne góry z filmu Avatar.

Czytaj dalej

Góry Żółte – Huangshan – część 1

Zobaczyć Góry Żółte, nawet gdy się w nich już jest, to nie taka prosta sprawa. Zanim tam pojechałem wiedziałem o – średnio – 250 dniach w roku, które skrywają te piękne szczyty za szczelną zasłoną chmur. Unikalne zjawisko „morza mgieł” zachwyca tu tajemniczością, ale większość turystów okrada równocześnie z szansy na podziwianie zapierających dech w piersiach widoków. Gdy stawiałem na górskim szlaku pierwsze kroki w uporczywym deszczu i mlecznej mgle byłem pewien, że poszerzę grono podróżników, których relacje o tym, czego nie zdołali zobaczyć czytałem przed wyjazdem do Chin. Nic bardziej mylnego. Po 3 dniach wyjechałem z Huangshan z takimi poparzeniami skóry, że wylądowałem w szpitalu w gabinecie dermatologa.

Czytaj dalej

Wśród „rodaków”

W praktyce poza nazwiskiem nie łączy mnie z tym krajem nic. Podejrzewam, że w moich żyłach nie ma nawet kropelki madziarskiej krwi. A jednak, gdy po raz pierwszy przekraczałem granicę węgierską poczułem coś, co trudno zdefiniować. Bo nosząc takie nazwisko przez całe życie czułem, jakbym nosił też na sobie ciuchy przesiąknięte zapachem węgierskiego ogniska.

Czytaj dalej