Zanim podadzą obiad

Każdy oddech to łyk otumaniającego wręcz swoją intensywnością zniechęcającego zapachu uderzającego chwilami tak precyzyjnie i bezwzględnie, że wbrew sobie odważam się zaczerpnąć powietrze. Pod stopami natrętna breja z niemrawą lepkością z każdym krokiem skutecznie znajduje drogę przez znikomą zaporę klapek do palców i pięt. Ciasny półmrok i wilgotny upał. Targ rybny w Jimbaran.

Czytaj dalej

Reklamy

Proszę zapiąć pasy…

Uniosła nad głowę pas bezpieczeństwa i sprawnymi, doprowadzonymi do mechanicznej perfekcji ruchami pouczyła pasażerów, jak z niego korzystać. Tym razem jednak standardowa i bezduszna zazwyczaj procedura miała swój smak egzotycznej odmienności.

Czytaj dalej