Jakoś trzeba przetrwać…

Widziałem ją dokładnie w tym samym miejscu w 2010 roku. W 2011 też. I gdy wróciłem do Ernakulam zimą 2014 roku wciąż tam była. Niezłomnie. Na głównej ulicy miasta, MG Road, rozkładała pęk orzechów kokosowych. Nie zawsze ukryta w cieniu przed palącym słońcem cierpliwie czekała na klientów. Tak sobie radziła. Tak wypraszała od życia marne grosze, za które nauczyła się kupować kolejne dni.

Czytaj dalej →

Wsiąść do pociągu…

Nawet 15 osób nieludzko stłoczonych na niewyobrażalnie małej powierzchni, bo na jednym metrze kwadratowym. Pociągi przeznaczone do przewozu 1700 pasażerów nafaszerowane i oblepione są czasami nadmiarem 4500 podróżnych. Czułem się więc, jak matador, którego po raz pierwszy postawiono na olbrzymiej arenie na przeciwko rozjuszonego i bezwzględnego byka. Zmiażdży mnie i rozjedzie na miazgę? Oto godziny przedpołudniowego szczytu w Bombaju. Zdeterminowany wchodzę na stację Andheri.

Czytaj dalej →