Kłódki podoczepiane do kładki łączącej krakowski Kazimierz z Podgórzem. Miłosne deklaracje wypełniające najsłynniejsze podwórko Werony. W Suzhou też trafiłem na miejsce pełne śladów czyichś marzeń i wyznań, niewykluczone że już porzuconych, jak kartki, na których zostały spisane.
Category Archives: MIASTA
Wenecja Wschodu
Urodził się i zmarł w mieście uznawanym za jedno z najpiękniejszych na całym świecie. W Wenecji. Gdy w 1276 roku pojawił się chińskim Suzhou był pod takim jego wrażeniem, że szukając najtrafniejszego opisu ówczesnej stolicy jedwabiu skojarzenie wydało mu się oczywiste i uzasadnione: Wenecja Wschodu.
Pamiętajcie o ogrodach
Kiedyś było ich kilkaset. Teraz zostało kilkadziesiąt. A dostępnych jest zaledwie kilkanaście. Niezwykłe chińskie ogrody w Suzhou uczą zapomnianej już sztuki. Sztuki zatrzymywania się w życiu i rozstrzygania, co naprawdę jest w nim ważne.
Samotność pod parasolem
Tłum zbiera się tu regularnie, aby do głosu doszła samotność. Przewrotne. I to w samym środku wielomilionowej, jednej z największych metropolii świata. Na targach matrymonialnych w Parku Ludowym w Szanghaju tradycja zderza się z nowoczesnością, nadzieja z desperacją a serce z portfelem.
Wśród „rodaków”
W praktyce poza nazwiskiem nie łączy mnie z tym krajem nic. Podejrzewam, że w moich żyłach nie ma nawet kropelki madziarskiej krwi. A jednak, gdy po raz pierwszy przekraczałem granicę węgierską poczułem coś, co trudno zdefiniować. Bo nosząc takie nazwisko przez całe życie czułem, jakbym nosił też na sobie ciuchy przesiąknięte zapachem węgierskiego ogniska.
Lwowski erotyk
Para lśniących, idealnie krągłych piersi zdawała się rzucać wyzwanie. Prowokowała, by wyciągnąć w ich stronę dłonie. Ośmielała. Jestem w obcym mieście – pomyślałem. W obcym kraju. Nikt mnie tu nie zna. A to, że nie jestem ani pierwszym, ani ostatnim? Decyzja jednak zapadła – ulegnę i spróbuję – zwłaszcza, że usłyszałem też pewną obietnicę.
Wenecja jest „nasza”
Nasza? Bo zalana, jak – stereotypowo, ale i prawdziwie – przeciętny Polak? Nie. Rzecz w tym, że nosi w sobie słowiańskie geny. I choć na wieść o takim pochodzeniu swego pradziada każdy Wenecjanin parsknie śmiechem nie brakuje tajemniczych poszlak i niejednoznacznych argumentów.
W pogoni za miłością
Rodzina Capuletich z pewnością tam nie mieszkała. Nie jest nawet przesądzone, czy Julia istniała naprawdę. A balkon rozsławiony w dramacie Szekspira o parze romantycznych kochanków został dobudowany do zabytkowej kamienicy tuż przed II Wojną Światową. Ale zakochanym chyba nie wypada tego mówić. Historia i tak świetnie się sprzedaje. Miłość świetnie się sprzedaje. Zwłaszcza w Weronie.
Sklejone życie
Miasto rozkrojone nie tylko na dzielnice. Posiekane podziałami głębszymi niż dno rozpływającej się między jego wyspami i kanałami Sprewy. Rozdarte między światowymi potęgami, wpływami i wartościami. Dziś – sklejone – oferuje podróżnym cały świat w jednym miejscu, pełnym nadających mu tylko charakteru blizn trudnej przeszłości. Oto jak zachwycił mnie Berlin.
„Czarny” szlak
Czarny, bo trudny? W pewnym sensie tak. Dla wielu jest bowiem pełen przepaści zgorszenia. Z szokującymi widokami. Szlak, na którym depcze się po głazach świętości i tabu. Bez wątpienia wytrącający z kolein myśli uczesanych i ugrzecznionych. Prowokujący. I dlatego tak kusząco ciekawy. Warto więc stanąć na krawędzi, krawędzi szlaku „czarnego”, Davida Ćernego, w Pradze.