Podróże kształcą? Owszem, i to bardziej niż można się tego spodziewać. Bywa, że lekcje te zawstydzają i kompromitują, zaskakują i uczą pokory, rujnując pozornie głęboko zakorzenione przekonanie o zrozumieniu świata i umiejętności względnie swobodnego poruszania się w nim. Oto jedna z takich lekcji.
Category Archives: PAŃSTWA
Bitwa morska
Tak blisko, a tak daleko. Widać ją gołym okiem. Wyspa Havelock. Wydaje się prostym i szybkim celem. Ale dostać się na nią nie jest tak łatwo. Nie dziś. Beztroski poranek na przystani nabrzeża wysepki Neil niczym nie zdradza nadciągającej bezwzględnej i surowej lekcji życia.
Pod mostem
Praga ma swój Most Karola. San Francisco Golden Gate. Warszawa Most Świętokrzyski. A Londyn Tower Bridge. Wyspa Neil też ma swój znak firmowy. Most, pod którym wody czasami nie ma wcale. Most, którego łuku i podpór nie nakreślił żaden inżynier. Ukryty na południowym wybrzeżu Natural Bridge.
Niebo w gębie
Wszystko, dosłownie wszystko, dla nieoswojonego z takimi warunkami i widokami konsumenta przemawiało za tym, by ten „lokal” ominąć, by pod żadnym pozorem nie brać go pod uwagę w poszukiwaniach późnego obiadu. Ale decyzja zapadła. Wybór został dokonany. Nigdy więcej nie jadłem tak znakomitej dosy…
Zanim podadzą obiad
Każdy oddech to łyk otumaniającego wręcz swoją intensywnością zniechęcającego zapachu uderzającego chwilami tak precyzyjnie i bezwzględnie, że wbrew sobie odważam się zaczerpnąć powietrze. Pod stopami natrętna breja z niemrawą lepkością z każdym krokiem skutecznie znajduje drogę przez znikomą zaporę klapek do palców i pięt. Ciasny półmrok i wilgotny upał. Targ rybny w Jimbaran.
Rejs
Na fotelu tuż za mną samotną brunetką wstrząsnęły kolejne torsje. Po przeciwnej stronie szczupła Rosjanka nie otwiera oczu ani na sekundę. Dokładnie za nią leży zwinięta w kłębek drobna Koreanka. W zwisającej ręce trzyma czarną foliową reklamówkę, do której trafi za chwilę kolejna porcja wymiocin. Oto powrót z rajskiej wyspy.
Między oddechami…
Płuca kurczą się pod wpływem ciśnienia do rozmiaru dwóch zaciśniętych pięści. Od ostatniego łyku powietrza minęło już kilka minut. Na Gili Trawangan na nowo definiuję oddech.
Soto ayam
Kilkuletni malec wdrapał się na chybotliwy, zbity z nierównych desek stół i po kilku krokach jego bose, pulchne stopy zatrzymały się dokładnie przed miską mojej zupy.
Proszę zapiąć pasy…
Uniosła nad głowę pas bezpieczeństwa i sprawnymi, doprowadzonymi do mechanicznej perfekcji ruchami pouczyła pasażerów, jak z niego korzystać. Tym razem jednak standardowa i bezduszna zazwyczaj procedura miała swój smak egzotycznej odmienności.